Nasza historia: Moja historia

W szkole miałem jedną bratnią duszę

W szkole miałem jedną bratnią duszę

Urodziłem się w maju 1928 roku pod Gdańskiem. Mieszkaliśmy w dwurodzinnym domu bez łazienki, wc i z zimną wodą. Wtedy to nawet był luksus, bo woda leciała z kranu i nie trzeba było chodzić do studni. Moi rodzice pochodzili z Kaszub. Pochodzili z chłopskich, wielodzietnych rodzin i sami mieli oprócz mnie jeszcze siedmioro potomstwa. Mój tato był dekarzem i krył strzechy, później jednak przeniósł się na kolej i był strażnikiem kolejowym, mama natomiast nie pracowała, bo przy takiej gromadce dzieci dom ledwo dawała radę oporządzić, a gdzie jeszcze do pracy. Co prawda żyli jeszcze dziadkowie, ale byli dosyć schorowani, dziadek czasem chodził do kuźni, a babcia pomagała mamie przy domu. Latem 1939 r. w związku z tym, że słyszało się o nadchodzącej wojnie, rodzice chyba ze strachu wysłali nas do wujostwa na Kaszubach. Sami zostali w mieście, bo ojciec z racji pełnionej funkcji był objęty niemalże rygorem wojskowym. Pamiętam, jak potem opowiadał, że miał służbę i wyszedł z innymi i przed dworcem ktoś go zawrócił bo Niemcy strzelali na dworcu i nie było po co iść. Wrócił wtedy do domu, spakowali wszystko co potrzebne i wyruszyli w okolice Czerska. Stamtąd mieli dotrzeć do nas, ale tato kazał mamie i dziadkom iść do nas, a sam dotarł do Laskowic. To było miejsce, do którego wraz z innymi kolejarzami mieli dotrzeć jak byli na służbie. Tam też nie dotarli bo Niemcy weszli w głąb Polski, bardzo szybko zajęli te tereny i wszyscy musieli ewakuować się. Ojciec pojawił się w domu wujostwa jakoś tydzień po nas. Ale Niemcy pod koniec walk o Warszawę nawoływali do powrotów Polaków. I znowu ojciec spakował wszystkich na furmankę i musieliśmy wracać. W drodze powrotnej natknęliśmy się na Niemców. Sprawdzali wszystko jak leci, powyrzucali z furmanki co było, przekopali nam wszystkie bagaże, sprawdzili każdą dokumentację jaką mieliśmy i nie wiem co było powodem, że nas puścili, ale cali i zdrowi wróciliśmy do domu. Ojciec wrócił do pracy jako zwykły robotnik, bo już nie miał po co na kolej. Było jeszcze biedniej niż wcześniej. Jako taką pomoc mięliśmy od rodziny ze wsi, która podrzuciła co jakiś czas jedną kurę, kilka jajek, trochę mleka dla dzieciaków. W zamian za żywność latem jeździliśmy do nich na wakacje, bo było nas dużo to pomagaliśmy wujowi na gospodarstwie, wyprowadzaliśmy krowy, przy kurach pomagaliśmy. Mogliśmy wyganiać się do woli. Jakoś w październiku wróciłem do szkoły, gdzie nauczycielami byli sami Niemcy. Mieliśmy takiego jednego, który na każdej lekcji powtarzał nam, że będziemy śpiewać jak on zagra. I rzeczywiście śpiewaliśmy i baliśmy się jego okropnie. Za każde przewinienie typu poruszenie się w ławce czy podrapanie się po głowie dostawaliśmy tęgie baty. Bity stawał na środku klasy, pochylał się do przodu tak, żeby rękami dotykał podłogi i go nauczyciel bił. Najgorsze jednak bicie było za brak wiedzy z danej lekcji i za spóźnianie się do szkoły. Nauczyciele nie znali języka polskiego, my nie znaliśmy niemieckiego, więc wiedza jaką nam przekazywali szła na marne. Dostawaliśmy wtedy po rękach linijką grubą, drewnianą. Za spóźnianie się do szkoły choćby o minutę dostawaliśmy bambusową laską po plecach. W szkole miałem jedną można powiedzieć zaprzyjaźnioną nauczycielkę. Anioł w porównaniu z innymi. I trochę znała język polski. Odpytywała nas z tematu o wojnie prusko – austriackiej. Wiedziałem chyba więcej niż ona sama, bo mój dziadek miał w domu książki na ten temat. Niemcy jak przeszukiwali domy i szkoły zabierali i palili wszystkie czasopisma i książki polskojęzyczne, a dziadkowi udało się pod deskami w podłodze kilka przechować i wygadałem się wtedy skąd posiadam taką wiedzę. Nauczycielka nie dość, że mnie nie wydała Niemcom to jeszcze postawiła mi dobrą ocenę co spowodowało, że rok szybciej skończyłem szkołę, ale to znowu sprawiło, że dostałem nakaz pracy jako goniec i tak naprawdę moja edukacja skończyła się rok wcześniej.

Historia na zdjęciach

W szkole miałem jedną bratnią duszę


Opinie użytkowników

Masz jakieś przemyślenia lub pytania do tej tej porady? Podziel się nimi w komentarzach!

Interesujące?

Jeżeli jesteś nauczycielem lub prowadzisz szkołę to możesz skontaktować się z autorem tej historii, aby mogła zostać zaprezentowana na lekcjach szkolnych.

Skontaktuj się z autorem historii

Ostatnio dodane

--