Nasza historia

Nasza Historia to aplikacja poświęcona wszystkim użytkownikom, którzy chcieliby podzielić się swoimi smutkami i radościami. Przeżyciami, marzeniami, doświadczeniem i wiedzą. To moduł też dla tych, którzy być może szukają swojej drugiej połówki. Nasza Historia będzie swego rodzaju pamiętnikiem, w którym każdy z Was będzie mógł opisać przeżycia z dawnych lat i z danego okresu. Wśród Nas kryje się wiele osób, które przeżyły drugą wojnę światową. Być może są to ludzie, którzy chcieliby, ale nie mają z kim podzielić się swoimi przeżyciami z tych jakże okrutnych czasów. Ta aplikacja między innymi właśnie po to została stworzona, aby takie osoby przekazały wiedzę z tamtego okresu. Żeby zobrazowały Nam wszystkim jak ciężkie to były czasy. Żeby otworzyły Nam oczy na to co było kiedyś, a w jakich czasach żyjemy dzisiaj.
Ta aplikacja będzie rozwijała zdolności komunikacyjne między użytkownikami oraz automatycznie skojarzy te osoby, których historia w jakimś momencie przeplotła się.
Dzięki temu każdy będzie miał możliwość odszukać w sieci współtowarzysza o podobnych przeżyciach osobistych, zainteresowaniach, doświadczeniach i marzeniach. Moduł w szybki i automatyczny sposób będzie koncentrować się na profilu użytkownika i oceniać stopień podobieństwa do drugiej osoby w konsekwencji czego użytkownicy będą mieli możliwość do większego zagłębienia się w rozkwitającą znajomość i zainicjowania spotkania. Nasza Historia zaktywizuje osoby samotne do rozpoczęcia nowej znajomości, która będzie dobrana do preferencji i cech osobowości danej osoby. Wprowadzając swoje wspomnienia za zgodą autora danej historii, następne pokolenia będą mogły czerpać wyjątkową wiedzę.
Wśród ludzi starszych wraz z wiekiem narasta nieśmiałość, co powoduje zamykanie się w sobie i dodatkowo przyczynia się do poczucia bezradności. Zatem poprzez pisanie pamiętnika w sieci dodatkową korzyścią Naszej Historii jest to, żeby ułatwić osobom nieśmiałym pokonać ten stan i zniwelować lęk przed paraliżującym kontaktem z ludźmi. Ma to otworzyć je na świat i zaktywizować społecznie.

Najnowsze historie


Czasy PRL, kartki, puste półki i kolejki za niczym

Pamiętacie czasy PRL-u, kartki, puste półki i kolejki za niczym? Nazywam się Ludwik, byłem dorastającym chłopakiem kiedy kartki wprowadzili w życie. Wtedy nie bardzo rozumiałem co się działo, chodziłem do szkoły, bawiłem się z kumplami na podwórku, więc inne życie jakby mnie nie obchodziło. Pamiętam wiecznie narzekającą mamę, siedziały z babką w kuchni i gadały o tym czego to nie ma, że czegoś tam brak i czegoś nie zdążyły kupić. Ale mimo tych narzekań to jakoś raczej biedy w domu nie było. Rodzice starali się utrzymać należycie dom, mieli pracę...

Czytaj całość

Ravensbrück i inne tragedie

Urodziłam się w 1918 r. w małej wsi pod Ravensbrűckiem. Byłam więźniarką w obozie Ravensbrűck. Mój ojciec wywodził się z zamożnej żydowskiej rodziny, moja matka też żydówka prowadziła aptekę. W nocy z 9 na 10 listopada 1938 r. doszło w całych Niemczech do pogromu ludności żydowskiej. Zamordowano wtedy ok. 100 osób narodowości żydowskich, spalono ok 1000 synagog, zniszczono dzieła sztuki narażając kulturę żydowską na ogromne straty, zniszczono ok. 8000 sklepów i domów towarowych należących do Żydów. Zdemolowano masę domów mieszkalnych, zbezczeszczono prawie wszystkie cmentarze. W obozach koncentracyjnych osadzono około 30...

Czytaj całość

To w niewoli poznałam swojego męża

Urodziłam się w Wadowicach w 1920 roku. W tym okresie Wadowice należały do tych licznych małych miasteczek w dawnej Polsce, w których ludność żyła z uprawy roli i rzemiosła. Ale to nie rolnictwo, a rozwój rzemiosła odegrały ważną rolę w dziejach Wadowic. Od połowy XVII wieku miasto brało udział w upadku gospodarczym kraju. Po przyłączeniu miasta do monarchii austriackiej nastąpił nowy etap w rozwoju Wadowic. Miasto przestało być wtedy osadą rzemieślniczą, stało się ważnym ośrodkiem kultury. Administracja i wolne zawody stworzyły nowe miejsca pracy, ale tylko dla ludzi wykształconych. Jednak...

Czytaj całość

…..jedna, jedyna mama, jak gdyby nigdy nic poszła posprzątać w obejściu z nadzieją na lepsze jutro

Pierwsze lata dzieciństwa spędzone w podwarszawskiej wsi dały mi siłę na resztę życia. Myślę, że to dzięki mamie i babce, która zawsze miała dla nas czas. Z rozrzewnieniem myślę o czasie przed wojną . Dla nas babcia i mama były wzorem do naśladowania, a my mogliśmy w każdej chwili na nie liczyć. Ja jako jedyna wnuczka babci byłam jej dumą i radością. Miałam jeszcze dwóch starszych braci , ale to ja, jako pierwsza mogłam wsiąść na jedyny w domu sprawny rower, to ja chodziłam z babcią na pobliski stragan i...

Czytaj całość

Z matką nie zdążyłam się pożegnać

Wojna to czas kojarzony przede wszystkim z serią tragedii, śmiercią i bólem rozstania z bliskimi. Wieść o rozpoczętej wojnie dotarła do mnie jak miałam 12 lat. Początkowo nie zdawałam sobie sprawy z powagi sytuacji. Rodzice choć sami się bali to uspokajali nas, że wszystko będzie dobrze. Sami tak naprawdę w to nie wierzyli. Kilka dni po tej wiadomości uciekliśmy razem z innymi do lasu, bo Niemcy wkroczyli na nasz teren. Stamtąd mieliśmy przedostać się do sąsiedniej wsi, ale niestety Niemcy dopadli nas i kazali zawracać z powrotem. Po powrocie do...

Czytaj całość

….i przez całe życie ja ciągle o tych dzieciach

Chciałabym podzielić się pewnym wspomnieniem , które rzuciło rysę na całe moje późniejsze życie. Byłam pielęgniarką – więźniarką w obozie w Auschwitz. Moją siostrę zabrali do obozu, gdy była wtedy w ciąży. Urodziła syna, którego zaraz zabrano. W obozie wiele kobiet było w ciąży. Jak Niemki zachodziły w ciążę z Polakami czy Rosjanami to płody usuwali. Dochodziło do tego, że nawet w 8 miesiącu ciążę przerywano. Kobietom podawano leki, naświetlano je i jak dziecko było już na tyle silne, że mimo wszystko przeżyło, to tuż po porodzie duszono je i...

Czytaj całość

Müller – esesman o dwóch twarzach

Miałam 14 lat jak zaciągnęli mnie do pracy u jednego esesmana nazwiskiem Müller w Auschwitz. Prywatnie ten człowiek był mężem i ciepłym, kochającym ojcem. Do szaleństwa kochał te dzieciaki. Był wręcz ideałem. Jednak, gdy wychodził z domu pokazywał swoje prawdziwe „ ja „. Bardzo bałam się go. Jego głos sprawiał, że drżały mi ręce. Nie znałam niemieckiego to do mnie przeważnie nie odzywał się, wszystkie sprawy domowe załatwiała z nim jego żona. Nie miałam większego kontaktu z nią, bo jak chciała coś ode mnie to rozmawiała z gosposią i ona...

Czytaj całość

Nigdy nie pozbyłam się strachu i bezradności

Gdy sięgnę pamięcią do mojego dzieciństwa to mam obraz zabaw na łące i przyjaciółek. Są w nim też moje dwie siostry, z którymi bawiłam się na podwórku odziana w kolorowe sukienki. Sukienki przywoziła nam ciotka, siostra mamy, która przyjeżdżała do nas w odwiedziny raz w miesiącu. Każdej z nas czesała kucyki z wielkimi kokardami. Potem dorosłam i już nie było tak kolorowo. Byłam świadkiem wielu zbrodni i gwałtów. Żyłam w strachu, że ktoś zapuka do moich drzwi i nie będzie już dla mnie ratunku. W czasie wojny wraz z rodziną...

Czytaj całość

PGR, zagrzybione ściany i pierwszy automat

Urodziłam się kilka lat po wojnie, ale też w czasach, które były niespokojne. Nie dały zapomnieć o przeszłości. Wiecznie coś się w kraju działo. Jak nie stan wojenny, to wcześniej kartki na żywność, to stanie w kolejkach itd. Z perspektywy czasu wiem, że nie były to złe czasy. Ja jako osoba fizyczna nie miałam na co narzekać. Pracowałam, szczęśliwie wyszłam za mąż, miałam malutką córkę i życie jakoś szło do przodu. Czasem było z górki, czasem pod górkę, ale byliśmy zadowoleni. Mąż pracował w PG-erze, stamtąd przydzielili nam mieszkanie i...

Czytaj całość

Trzeba mieć na czym czapkę nosić – czyli jak wyglądał handel za komuny

Czasów komuny nie wspominam źle. Nie powiem, że było lekko, ale miałem głowę do interesów to radziłem sobie w wielu sytuacjach. Myślę, że moje dzieci nie miały na co narzekać. Dzieci....Przykro to mówić, ale ”tamte” różnią się od „tych”. Wtedy nikt by nie pomyślał, że można siedzieć tak jak teraz, cały dzień przed telewizorem i nie wyjść na trzepak. Co prawda były dwa programy jedynka i dwójka, ale mimo wszystko dzieci rano wychodziły z domów, a wracały wieczorem na dobranockę. Czasem wpadały po coś do jedzenia, bo nawet na obiad...

Czytaj całość

W szkole miałem jedną bratnią duszę

Urodziłem się w maju 1928 roku pod Gdańskiem. Mieszkaliśmy w dwurodzinnym domu bez łazienki, wc i z zimną wodą. Wtedy to nawet był luksus, bo woda leciała z kranu i nie trzeba było chodzić do studni. Moi rodzice pochodzili z Kaszub. Pochodzili z chłopskich, wielodzietnych rodzin i sami mieli oprócz mnie jeszcze siedmioro potomstwa. Mój tato był dekarzem i krył strzechy, później jednak przeniósł się na kolej i był strażnikiem kolejowym, mama natomiast nie pracowała, bo przy takiej gromadce dzieci dom ledwo dawała radę oporządzić, a gdzie jeszcze do pracy....

Czytaj całość

Żydzi na jedną stronę, kobiety i mężczyźni na drugą

Jestem byłym więźniem obozu w Auschwitz – Birkenau. Obóz dzielił się na trzy zespoły, Oświęcim, Brzezinka, Monowice. Wielki teren obozu otoczony był drutami kolczastymi. Co kilka metrów rozstawione były wieże, z których żołnierze pilnowali porządku. Na terenie obozu były ustawione w rzędzie bloki, gdzie każdy z nich pełnił określoną funkcję. Wraz z Polakami i Żydami zostałem przywieziony tam pierwszym masowym transportem. Naszym zadaniem była rozbudowa obozu. Jak była mowa o wywózce na roboty to każdy myślał, że dostanie dobrą pracę. Ludzie wyjeżdżali niemal z całym dorobkiem życia. Nikt nie przypuszczał...

Czytaj całość

Ja kochałem wiersze, a matematyka nie miała w sobie nic z patriotyzmu

Był rok 1939 kiedy przez nasz teren przedzierały się wojska niemieckie. Mama wpadła przestraszona i krzyczała, że chyba wojna, bo bomby spadały niedaleko lotniska. Wojna była blisko, bo za Bugiem i miała przenieść się w pobliże naszego domu. Pod oknami latały pociski, naliczyłem wtedy 5 głębokich dziur po bombach i pełno niewypałów wkoło. Wojna się zaczęła, a pierwszy wojenny koszmar jaki zobaczyłem to publiczna egzekucja. Niemcy przywieźli zakładników w pobliże cmentarza, dobijali rannych, rozstrzeliwali żywych. Bawiliśmy się obok cmentarza, gdy na koniach podjechało dwóch żołnierzy i kazali starszym kopać głęboki...

Czytaj całość

Moja własna lekcja historii

Jeszcze trwała wojna, w Warszawie walczyli Powstańcy, a ja myślałam o nauce. W Krakowie powstała szkoła handlowa, ale była masa chętnych i niestety nie dostałam się. Wraz ze świadectwem dostałam informację, że w innym pobliskim mieście otwiera się taka sama szkoła i, że mogę tam wszystkie dokumenty złożyć. Było jedno ale. W szkole tej stacjonowali Sowieci, warunki do nauki były bardzo ciężkie, szkołę trzeba było posprzątać. Uczniowie z pobliskich wsi i miasteczek byli zakwaterowani w internatach. Zdarzało się tak, że na jeden pokój przypadało dziesięć osób, w podwójnych szkolnych ławkach...

Czytaj całość

--